sobota, 28 stycznia 2017

Mr.G in da haus

No i jest!

Długo wyczekiwany nowy członek rodziny :)

Oto Mister G




Nie obawiałam sie jego wprowadzenia, bo wiem jak Miki przyjął swojego kuzyna Lucka, owszem była izolacja jednodniowa tylko i wyłącznie dlatego, bo mały miał pchły...
Na drugi dzień juz wizyta u weta, sprawdziliśmy czy wszystko Ok i dostaliśmy coś na pchełki,
Mr. oczywiscie nie lubi podróży transporterem...



A tak wyglądało ich pierwsze spotkanie...
(polecam dac glosniej)



Nie mogłam wyjść z podziwu jak delikatnie Miki sie zachował, no ale potem juz podczas zabawy gryzł małego bez wyczucia, a ten piszczał biedny, no ale naszczescie na Mikiego wystarczy tylko syknąc i sie odsuwa ;)
Niesamowita przyjemność sprawiła mi liczba lajkow pod tym filmikiem opublikowanym na grupie "koty" na Facebooku, ponad 800! Nigdy jeszcze żaden mój film ani zdjęcie nie zyskało takiej popularności...

Mały jest kochany, je ładnie, załatwia sie do Mikiego kuwety, choć ma swoją mniejsza, wszędzie łazi za starszym bratem i go naśladuje, jedyny minus to to, ze nie da sie dotknąć...jak tylko wyciągnę rękę w jego stronę to ucieka...jak śpi i wezmę go na kolana to chwile posiedzi i schodzi, czemu mi sie nie trafiają nakolankowe koty ?!





oczywicie jak na malego  9-tygodniowego kociaka przystalo, bawi sie, rozrabia i poprostu wyglada  slodko ;)

w nastepnym poscie, mala sesja  zdjeciowa ;)




27 komentarzy:

  1. Jaki śliczny! Świetnie, że Miki go dobrze przyjął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bylo najwazniejsze, kamien z serca:)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Jaki cudowny!!!! Szary kotek - a ja o takim marzę!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez o takim marzylaam, marzenia sie spelniaja !

      Usuń
  3. Filmik widziałam na FB , nie dziwię się że zrobił furrorę ;-)))
    Kociak cud , miód i orzeszki , do schrupania , nooooo ! :D ♥
    Niech się dobrze chowa ! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. schrupalabym gdybym tylko mogla go dluzej na rekach utrzymac, wyrywa sie mala bestia :P

      Usuń
  4. Jaki cudny! Jak ja Ci zazdroszczę tego malca!!! Marzy mi się maluch, ale wiem, że Witek tego by nie zaakceptował :( a nakolankowatość czasami przychodzi z czasem, więc musisz być cierpliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przykro mi...
      Majka tez byla niedotykalska i nigdy nie przyszla na kolana...zobaczymy, moze na starosc zmadrzeje :)

      Usuń
  5. Ojeju, ale cudo! Ja chcę trzeciego kota!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale cudo szarutkie :-) Gratuluję dokocenia i fajnie, że kocurkowie się dogadują :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martwia mnie tylko ich zabawy, bo miki dosc mocno gryzie malego.teraz to pol biedy, ale jak mr. Dorosnie to bedzie ostro...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. jaki cudowny! Ej czasem można przyzwyczaić kota do kolan. Amaya też na początku nie lubiła, a teraz pcha się na kolana jak mały przylepiec. Na ręce nie, ale kolana zawsze jak zawołam :)
    Na grupie koty filmu nie widziałam, ale mi sporo ucieka z tej grupy... Tam jest tyle postów, że większości nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem tego kota...jak juz zaczne go glaskac to jest ok.zaczyna tez mruczec.ale jak tylko widzi wyciagnieta reke w jego kierunku to ucieka.chodzi za mna wszedzie.ale jakukolwiek gest go straszy...a jest juz ponad 3 tyg.u nas...

      Usuń
  8. Jaki słodziak! O jejku! Ma piękny kolor futerka! Skąd wytrzasnęłaś tego łamacza serc? SPCA?

    Jestem dumna z Mikiego, że tak przyjacielsko przyjął malucha! A wierz mi, to wcale nie jest pewnikiem wśród kotów. Ja zaadoptowałam dwa kociaki jakieś siedem miesięcy temu i niestety jedna z moich kotek od początku była mocna niepocieszona tym faktem. Syczała, pokazywała zęby, odstraszała jak mogła. Nigdy, ale to nigdy się do nich nie zbliżyła. Utrudniała im życie, jak tylko mogła. Jej mama za to nie miała większego problemu z pojawieniem się dwóch nowych kotków. Owszem, nie przyjęła ich z otwartymi ramiona, raczej obojętnie. Z biegiem czasu udało im się jednak zżyć i teraz funkcjonują przykładowo, żyją w pięknej symbiozie. Korzystają z tej samej kuwety, jedzą z tych samych misek. Jeden z maluchów traktuje moją kotkę niczym swoją idolkę - widać, że ją uwielbia. Wielokrotnie widziałam, jak razem się bawili i jak się wzajemnie lizali - to było naprawdę wzruszające!

    Z kotami jest jak z ludźmi. Mają przeróżne charaktery. Te moje nowe maluchy są zupełnie odmienni z charakteru, mimo że są braćmi. Kłębuszek jest największym przytulakiem ever - nazywam go nawet swoim stalkerem, bo jak tylko siadam do komputera/przed TV, kładę się na łóżku, to mam jak w banku pewne to, że zaraz na mnie wyjdzie i będzie się przymilał. A jakie dźwięki potrafi przy tym wydawać! Miałam w swoim życiu około dziesięć kotów, ale żaden z nich nie mruczał w ten sposób. A tak w ogóle to bardzo podoba mi się w nim to, że jest niesamowicie cichy. Spokojnie mogę powiedzieć, że praktycznie wcale nie miauczy - nieważne, co by się działo. Jego brat za to nadrabia za dwóch - Boże, jaki to jest głośny kot! Miauczy, kiedy chce, żeby go głaskać, żeby go nakarmić, miauczy, żeby sobie tylko pomiauczeć ;)

    Może Twojemu maluchowi jeszcze się odmieni. Moja kotka nie przepadała za kontaktem z człowiekiem, nie miała potrzeby przychodzenia do nas. Potem zaszła w ciąże i hormony sprawiły, że stała się niesamowicie przytulaśna. Tak już jest zostało, mimo że już dawno odchowała swoje kocie maluchy. Mamy ją już trzy lata [nie wiem, ile dokładnie ma lat, bo znaleźliśmy ją, jak była małym kociakiem] i muszę powiedzieć, że bardzo zmieniła się przez ten czas - tak pod względem wyglądu, jak i charakteru. Uwielbiam ją, bo nie dość, że jest kochana, to do tego jest przerażająco mądra! W życiu nie miałam tak inteligentnego i mądrego kota! Czasami mam wrażenie, że ona rozumie polską mowę, mimo że jest Irlandką :) Reaguje na swoje imię i "odpowiada" [w swoim kocim języku, oczywiście], kiedy się do niej mówi. Albo, co najlepsze, O NIEJ :)

    Koty są naprawdę świetnymi stworzeniami :) Jestem pewna, że Twoi chłopcy znacznie umilą Ci życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak.kazdy kot jest inny.widze po tym czym sie bawia i co niszcza...;) wzruszam sie za kazdym razem jak sie myja mawzajem.albo jak zasna kolo siebie-choc nie zdarza sie to czesto....najlepsze jest to ze miki jest w miare grzecznym kotem, a mlody bierze z niego przyklad i patrzy w niego jak w obraz.koty sa cudowne.uwielbiam je obserwowac, z nimi przeebywac i przytulac (chocby na sile) :)
      Mistera kupilam z ogloszenia...tu takich pieknych kotow nie oddaja do schronisk...;)pozdrawiam

      Usuń
  9. Tak, tak! Dokładnie tak! Kłębuś tak właśnie robi - patrzy na nasz kotkę maślanym wzrokiem, niczym w obrazek. Urocze to jest :)

    Czyli nie tylko ja się wzruszam na widok kocich czułości i przytulanek :)

    A wiesz, że ja pod koniec roku, albo na początku tego, już nie pamiętam widziałam na stronie naszego lokalnego SPCA przepięknego szarego kociaka? Jakiś bezduszny typ wyrzucił go do lasu, ale na szczęście w porę go znaleziono. Adoptowałabym go, ale oczywiście ludzie się na niego rzucili, bo szare są jednak stosunkowo rzadkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem cos o tym.szukalam takiego kotka z 2 miesiace....co sie pojawilo ogloszenie to nie zdarzylam nigdy...

      Usuń
  10. Co się odwlecze, to nie uciecze :) Szukałaś i znalazłaś. I nie masz czego żałować, bo masz stuprocentowego słodziaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko jest juz z nami miesiac ,a wciaz boi sie wyciagnietej w jego kierunku reki.... :(

      Usuń